|
|
krok do przodu?
he...więc wiecie, ten ktoś jednak się zdecydował ze mną być, ale mu się chyba ostatnio odwidziało. hahahahha! ironia losu :)
nie no, jeszcze nic nie jest postanowione, czekam i tak dalej. dzisiaj wieczorem poczułam się jednak trochę uwolniona od tego, posiedziałam, ponudziłam się sama ze sobą, jutro widzę się z przyjaciółką, pojutrze też. jakoś da się żyć bez niego.
tylko, że jeśli on zniknie, za chwilę znowu pojawi się ta pustka z poprzedniej notki.
ciągle to samo, zaklęty krąg życia.
by niczyja 2008-04-09 22:38:41 skomentuj (1)
pustka
pustka, wiecie? jest mi tak kurwa źle, że nie chce mi się budzić rano, żałosne to.
wcale nie chcę o tym pisać, wcale nie lubię tego stanu!
tylko, że znowu bardzo kogoś potrzebuję, kogoś, kto zjawił się, idealny taki, ale nie chce być ze mną.
czuję się jak śmieć, jak karykatura człowieka, jak ktoś przegrany na wstępie, bez nadziei.
mam ochotę wyć, wyć jak pies, albo nawet nie wyć.
samotność jest jak ciemne, małe pomieszczenie. niektórzy w ogóle nie mają z nimi problemu, a ja mam kurwa i nic nie chce tego zmienić, nie potrafię.
by niczyja 2008-02-03 22:57:26 skomentuj (1)
sił brak czasem, ale jest wsparcie
polegam na zaufaniu.
by niczyja 2007-09-19 23:44:02 skomentuj (1)
wieczorem przed mym domem
Bez buddyzmu, chyba nie byłoby ze mną najlepiej.
Jest najlepiej.
by niczyja 2007-08-20 22:39:47 skomentuj (4)
wieczór bab
Dzisiaj planujemy wieczór trzech samotnych bab. Potworne, nie?
Nie chcę mi się wierzyć, ale to już półtora prawie roku, od kiedy sama jestem na tym Bożym świecie. Bywa źle, bywa świetnie. Ciężko byłoby mi teraz się przystosować do esemesków, "wracam za godzinę", "tak, kochanie", sranie w banie, łzy i kłótnie, godzenie się, potem znowu, frustracje, rozmowy w pracy o "naszych chłopach" i tym podobne. Jednocześnie mdli mnie na myśl, że bez tego mam spędzić resztę życia. Nie wiem, co jest ze mną nie tak. Nie jestem gruba, waga w normie, mam poczucie humoru, dobrze udaję, że jestem inteligentna, mam duże cycki i ładny tyłek. Pracuję i jestem ambitna, nie ubieram się jak skończona idiotka, jestem wyrozumiała, empatyczna, wygadana, nie mam już ciągłej depresji.
A jednak to inni ciągle w innych się zakochują, nawet sama się do tego przyczyniam.
A ja jakoś nie mogę się zakochać bez pamięci, ciągle kocham chyba tego samego faceta, który ma mnie głęboko w dupie.
Może nie w dupie, ale generalnie tak.
I nie umiem sobie wyobrazić, że mogłabym kochać kogoś innego, mimo, że ten facet jest zupełnie nieidealny.
Nie cierpię i nie płaczę przez niego, w sumie już dawno się pogodziłam z tą porażką, mimo, że ostatnią kroplę krwi nadal bym za niego oddała.
I do cholery, zawsze będę sama, na przekór zdrowemu rozsądkowi. Nie mam ochoty na kolejne próby. Kurde, nie można tak po prostu przestać kogoś kochać. Zwłaszcza w moim beznadziejnym psim przypadku.
Idę czytać zanim przyjdą te baby i zanim zaczniemy się śmiać, ględzić, czarować, wiedźmy trzy feministki pierdolone.
by niczyja 2007-06-22 20:26:29 skomentuj (1)
czas odświeżenia
Dawno nie pisałam. Nie ma o czym.
W moim życiu wszystko zaczęło mieć związek z blogowymi znajomymi.
To etap, gdy czas założyć kolejnego bloga?
Po co?
Jest niedziela. Lubię swoją pracę, ale trochę się zawsze obawiam poniedziałku. Jak wybiję się weekendowo z rytmu pracy, to potem zaczynam o niej myśleć, jak o czymś trudnym.
Wszyscy dookoła denerwują mnie. Dobrze czuję się jedynie sama ze sobą. Jednocześnie wiem, że samotność prowadzi do zgorzknienia i zdziwaczenia.
Chyba znowu muszę iść do psychiatry.
Czarna dziura samotności i braku akceptacji wciąga mnie coraz głębiej.
I doprawdy tego nie rozumiem. Poza tym zaczynam widzieć w ludziach brak akceptacji mojej osoby, co wcale nie byłoby dziwne. W związku z tym, sama siebie przestaję akceptować i ich, jako ludzi, którzy nie akceptują mnie. Za tym idzie izolacja, a to tylko błędne koło.
Czasem jestem tak przerażona, że nie mam odwagi wyjść do sklepu.
Moje życie nadal obrasta w tymczasowość i bezpodstawną nadzieję, że kiedyś będzie lepiej, że od jutra zacznę żyć. Oczywiście nigdy to nie następuje.
Samobójcze myśli trochę ustąpiły ostatnimi czasy, ale prawdę mówiąc, raczej mi ich brakuje, bo dzięki nim czułam się przynajmniej bezpieczna. W sensie - widziałam, że mam jakieś wyjście w razie czego.
Zabieram się za pisanie pracy. Nie umiem żyć, to jedno, co wiem.
by niczyja 2007-05-13 11:08:55 skomentuj (1)
czas
Coś tu napisać.
Jesli idzie o ciemniejsza stronę mnie, to ostatnio nie miala wiele do powiedzenia. Dobrze mi całkiem.
Ale nudno.
Chuj mnie trochę strzela, ciągle do pracy, potem do domu, w domu czas mija zadziwiajaco szybko i znowu za chwilę budzę się, by wstać i męczyć się w tramwaju. bleh. Byle do wiosny, byle do wiosny.
Wszystko będzie dobrze.
by niczyja 2007-01-03 19:32:26 skomentuj (4)
|
|